Pomoc
- Jak kupować?
- Płatności
- Dostawa
- Reklamacje, zwroty
- FAQ
- Regulamin
- Leczenie stawów
- Pościel antyalergiczna
- Pościel wełniana
O nas
- O firmie IL-TEX
- Aktualności
- Informacje prasowe
- Oferta
- O produktach
- Współpraca
- Skup wełny
- Kontakt
- Napisz do nas
Iltusiowy konkurs na Facebooku
Tysiąc nowych fanów firmy IL-TEX na Facebooku – to pokłosie konkursu na najładniejsze wspomnienie o misiu z czasów dzieciństwa lub o współczesnej przytulance. Autorzy najlepszych tekstów otrzymali w nagrodę Iltusie, misie-śpiworki. Konkurs był organizowany wspólnie z Fundacją Rosa.
Pięć niedźwiadków Iltusiów dla pięciu internautów mających swoje profile na Facebooku, którzy w najciekawszy sposób opisali swoją maskotkę z dzieciństwa. Opowiadania oceniało jury złożone z przedstawicieli IL-TEX-u oraz Fundacji Rosa, współorganizatora konkursowych zmagań.
Konkurs odbywał się w dniach od 27 grudnia do 31 stycznia. Codziennie wyłaniano nowego zwycięzcę, który otrzymywał jako nagrodę Iltusia, patrona całego facebookowego wydarzenia.
Konkurs cieszył się ogromną popularnością. W ciągu zaledwie kilku dni profile firmy IL-TEX oraz Fundacji Rosa zyskały ponad tysiąc fanów, którzy przysłali w sumie kilkaset opowiadań.
:: Zostań fanem IL-TEX-u na Facebooku! - kliknij ten link.
:: Poznaj misia na naszych stronach - przejdź do e-sklepu.
Nagrodzone opowiadania o misiach:
Karolina z Poznania:
Mój wieloletni przyjaciel nazywał się Bukowski i pochodził z ZSRR. Był sporej wielkości, lekko wypłowiałym i dość nieproporcjonalnym niedźwiedziem, który przy przechyleniu nieco złowrogo "buczał" (stąd jego imię). Jako że miał gigantyczną głowę, za czapkę służyły stare majtki mojej babci. Codziennie rano robiłam misiowi wyimaginowane kanapki i wysyłałam go do pracy, Bukowski bowiem zatrudniony był w ... gazowni. Z perspektywy czasu trudno powiedzieć dlaczego, po prostu miałam bogatą wyobraźnię.
Krzysztof Jankowski:
Puszatek: zakupiony 6 lat temu w dniu urodzin Martki w trakcie biegu na porodówkę. Miał być Puchatkiem, lecz właścicielka potrafiła wymówić jedynie Puszatek. To miś last minute, towarzyszył córeczce w podróżach po Europie, Azji i Afryce, latał samolotem, podróżował kolejami. Niestety 2 lata temu córka pokochała koty i dla misia podróżnika zabrakło miejsca w plecaczku. Na całe szczęście urodził się Marcinek - Marta podarowała braciszkowi Puszatka i włochaty miś ze szpitalnego kiosku nadal wędruje.
Pani Monika:
Mój miś Alojzek ma już 50 lat, to więcej niż ja mam. Dostałam go od swojego dziadka a on od swojego taty. Imię misia jest po moim dziadku, który był długo kompanem mojego życia i to jedyna cudowna pamiątka, która mi po nim pozostała prócz pięknych wspomnień. Dziadek zawsze powiadał: "Miś przyniesie ci w życiu szczęście i spokój". Alojzek jest już troszkę sfatygowany, ale postanowiłam go podarować mojemu małemu synkowi. Mam nadzieje, że Alojzek krążownik zostanie u nas w rodzinie na wieki.
Amadeusz Zienkiewicz:
Historia mojego misia jest dla mnie magiczna. Znalazłem go na strychu - stary, zdezelowany miś z łapkami przyszytymi do tułowia. Miałem wtedy jakieś 8 lat. Babcia go wyprała i podzieliła się swoimi wspomnieniami - otóż miś się przemieszczał. Zostawiony w pokoju na kilka godzin zmieniał miejsce pobytu! No i rzeczywiście tak było - przez 3 lata babcia widząc, że wychodzę, brała misia i kładła go w inne miejsce i mimo że sam odkryłem tajemnicę misia. Ciągle po latach jest dla mnie zabawką czarodziejską.
Pani Aneta:
Miś wypchany trocinami, co na świat patrzył cieplutko oczętami guziczkami
Ucho trochę naderwane, nosek nieco podrapany.
Tajemnice znał dziecięce, na brzuchu tuż pod łatą biło wielkie jego serce.
Od częstego przytulania, szyty był pieczołowicie.
I wędrował ze mną wszędzie, i kochany był nad życie.
Zawsze zasnąć mi pomagał mrucząc cicho coś do ucha.
Strach z nim nie był nigdy straszny, gdy za oknem zawierucha.

